sobota, 14 października 2017

relacja ze zlotu - craft party - OCP 2017


Dzisiaj sobota, spokój, nigdzie nie trzeba się spieszyć, więc zapraszam Was do mnie na relację ze zlotu w Poznaniu, który odbył się 30 września. Wspomnienia nabrały już mocy urzędowej, zostały uporządkowane i spisane. Zaparzcie sobie kubek dobrej kawy lub kakao, umośćcie się wygodnie w fotelu.

Gotowi? Zaczynamy. 

W skrócie: się podziwiało - się zwiedzało – się kupowało – się szkoliło

i się wykonało takie coś:


*****************************************


Się podziwiało:

Ile pięknych prac wystawcy ze sobą przywieźli. Co stoisko to cuda. Pozwoliłam sobie też ukradkiem zrobić jedno zdjęcie, bo oprzeć się nie mogłam. Od razu ile nowych pomysłów na realizację pojawiło się w mojej głowie :) Tylko stoiska z produktami do rozciągania doby nie znalazłam… 



Się zwiedzało: 

Z uwagi na to, że w mojej okolicy jest tylko kilka sklepów scrapowych i nie mają oni całej dostępnej na rynku oferty to większość scrapowego warsztatu kupuję online. Nie widząc produktu na żywo można mieć o nim zupełnie inne wyobrażenie niż gdy się go ogląda stacjonarnie. Nie raz tak miałam, że coś pozytywnie mnie zaskoczyło. Spodziewałam się czegoś, a właściwy produkt okazał się o wiele piękniejszy lub bardziej przydatny.

Więc teraz chodziłam wokół tych wszystkich stoisk uradowana niczym dziecko na Gwiazdkę i macałam, oglądałam, zestawiałam wyobrażenia z rzeczywistością. Już wiem co znajdzie się na liście prezentów do św. Mikołaja w tym roku :) Ogromnym plusem takiego craft party jest też to, że teraz wiem czego absolutnie kupić nie chcę, a zastanawiałam się nad zakupem od kilku dobrych miesięcy.



Się kupowało:

Doczekać się nie mogłam pewnie od tygodnia, skrupulatnie śledziłam wszelkie promocje, ogłoszenia o warsztatach. Aby nie zbankrutować to większość rzeczy zamówiłam sobie z odbiorem osobistym… byłam w Galerii Papieru (oczywiście!), w Essy-Floresy, Lemoncraft, Crafty Moly… i więcej grzechów nie pamiętam :D

Gdy po odwiedzeniu wszystkich stoisk zobaczyłam ile tego wszystkiego jest… powiedziałam sobie, że nie. No więcej nic nie kupuję. Przecież nie zmieszczę do tej walizki… ale i tak przy Rzeczy z Papieru wyskoczyło mi z portfela trochę banknotów. Nakupiłam pudełek… to teraz przygotujcie się na ukwiecone kartki – będzie im tam dobrze w tych pudełkach.



Się szkoliło:

Same zajęcia wspominam bardzo miło. Miałam przyjemność i ogromne szczęście dostać się na warsztaty z tworzenia kwiatków z foamiranu u Agnieszki Cebuli. Wskoczyłam na czyjeś miejsce, ktoś się rozchorował i udało się. Nowych umiejętności mnóstwo :) Popatrzcie na te wszystkie kwiaty na pierwszym zdjęciu z tego posta. Wykonane własnoręcznie, wszystkie w tonacji fioletowo-turkusowo-różowej. Trochę sypnięte brokatem, trochę pręcików, róże, kwiaty i nawet wiem jak z Gwiazdy Betlejemskiej wyczarować świetne kielichowe kwiatki. Absolutnym hitem okazała się też Diamond Dust z ostatniego zdjęcia. Jak to pięknie błyszczy - naprawdę niczym pokruszone szkło. Do zimowych zmrożonych kartek jak znalazł.






Prócz tego cudowne make&take z decoratorium u Anai (Ani Iwanowskiej), gdzie uczyłam się jak zrobić efekt rdzy na tagu. Prócz tego spękania, chlapanie. Tempo warsztatów było zabójcze, jedno medium za drugim. Na szczęście po zajęciach na maila przyszła lista produktów z których korzystaliśmy. Przynajmniej wiem co robiłam :)




A na koniec pełen sukces. Wszystkie przydasie zmieściły się na mojej scrap ścianie, każde cudo znalazło swoje miejsce, albo raczej zostało wciśnięte, dopchnięte kolanem… i zamknęło się :)

Za organizację odpowiadało Koło Gospodyń Miejskich i Podmiejskich (http://ogolnopolskiecraftparty.blogspot.com/) za co bardzo im dziękuję i życzę sił i determinacji, by za rok stworzyły ponownie takie piękne wydarzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jest mi ogromnie miło, że zechciałeś dodać coś od siebie w komentarzu :)